Trochę przesady i ubarwienia jest w tym, całego nie oglądałem. To już tylko czynnik ludzki: niektórzy po prostu za dużo Ezopa mają w sobie. Widziałem jak goście rozmawiając z rodzina w kraju gadali do słuchawki: "A, to nic, właśnie moździerz gdzieś wybuchł. To jeszcze nic, bo jak wczoraj strzelali...". Itp. Oczywiście najbardziej opowiadają tak Ci, którzy z misji zapamiętali własny camp, stołówkę, kibel i może targowisko. Normalnie czasem to aż nie wiedziałem, że takie rzeczy się działy i z takimi bohaterami byłem w obozie. A wydawało mi się ze dużo robiłem.
A co do tego opancerzania wozów: najpierw była tendencja do wywalania wszystkiego co się da, nawet przedniej szyby (GROM, 1 PSK, 25 Bkpow). Wozy były szybsze, a bywało że nic nie rykoszetowało w środku. Potem, gdy zwiększały się ataki przy pomocy IED, zaczęli dopancerzać się na max, a niektórzy już wcześniej. Przez to czuli się bezpieczniej, ale mieli gorsze pole obserwacji i ostrzału. Nie wychwalam Honkera, bo naprawdę ma dużo wad, ale przy wersji Skorpion 3 opancerzenie jest dość dobrze dobrane, tylko silnik wciąż za słaby.