Mam podobne podejście do sprawy co Szmerglu, widzę mężczyznę na ulicy w spodniach od "wuzety" i nasuwa mi się pytanie - grzybiarz i parsknąć czy żołnierz i oddać mu należyty szacunek (z tym pewnie przesadziłem :P). Ustawa w moich oczach ma potencjał, ale w aktualnym stanie tracą na tym sympatycy, którzy są zmuszeni w ten sposób do narażania się prawu, dołączania do stowarzyszeń albo dawania sobie z tym spokoju. O dziwo będąc ostatnio na terenie jednostki wojskowej jako cywil nikt się nie czepiał o mój ubiór (124Z/MON), może po prostu się pofarciło albo mieli to w "D".
Pozostaje po prostu jak zakwalifikować takich sympatyków, strzelców plastikowych kulek czy innych zainteresowanych tym "produktem". Nie każdy rekonstruktor musi należeć do stowarzyszenia powiązanego z MON-em :)