Przyjechaliśmy z Przemyśla / Jarosławia w 6 osób - w sumie w 15 ze środowiska - nie będę się już wypowiadał o oczywistych i wcześniej wypowiedzianych kwestiach, ale mam takie przemyślenie, że w podanym przez organizatorów terenie - który posiadał jedną drogę asfaltową i jedną szutrową w dodatku nie był duży nie sprawdziły by się quady nie wspominając o pojazdach ciężkich które były reklamowane przez organizatora - ponadto z racji bliskości kopalni i natężonemu ruchowi ciężarówek chodzenie główną drogą zwłaszcza w porze nocnej było opatrzone pewnym ryzykiem o stawianiu na niej jakiegoś cięższego sprzętu nie ma nawet mowy poza tym użycie takiego raczej wyklucza projekt "natura 2000" o działaniu którego informowała ładna niemała czerwona tablica.
Ponadto w miejscu gdzie znajdowała się baza galdani - jak ustaliłem z miejscowymi jeszcze dwa tygodnie temu rosło sporo drzew i krzewów - teraz teren jest przygotowywany pod budowę domów jednorodzinnych - zgodnie z tym co stwierdzili miejscowi - mieliśmy szczęście. bo wcześniej nie dało by się tam postawić namiotów w jakim takim porządku.
Kwestia trzecia niby poruszana - miejsca parkingowe - przy założeniu że ma być 400 osób trzeba się liczyć z koniecznością zaparkowania co najmniej 100 samochodów - a pewnie trochę więcej - nie było by możliwości nawet przy dobrej pogodnie postawić ich wszystkich pod lasem - nawet gdy droga nie był by błotnym bagnem a teren nie był wycięty- stawianie ich przy drodze było ryzykowne ze względu na ciężarówki z kopalni - (raz, że to niebezpieczne dla ludzi kręcących się w około aut a dwa że beleton aut na 200 metrów który właściwie wyłączył jeden pas z ruchu utrudnił drogę miejscowym którzy chcą wyprzedzić i boją się iść z rzeczonymi ciężarówkami na czołowe). Wydaje mi się, że nikt nie przewidział miejsca do parkowania w ogóle.
A z tych trzech przemyśleń rodzi mi się konkluzja że impreza od samego początku miała się nie udać - nie dano jej szans na sukces - i był to zwykły skok na kasę. W dodatku tak zrobiony że ciężko przy braku dobrej woli organizatora odzyskać będzie cokolwiek, bo nawet jeśli te pieniądze trafiły do B w całości to za zorganizowanie odpowiada Sp. z o.o. i nawet pozytywny wynik sporu zbiorowego nie daje żadnej pewności na odzyskanie czegokolwiek od podmiotu który może wtedy już nic nie mieć - a odpowiada on sam - udziałowcy nie podlegają odpowiedzialności majątkowej i nikt nie zaspokoi swojego długu z majątku prezesa.
Intryguje mnie na jakiej zasadzie działa patronat który nad imprezą rozciągną portal WMASG - i jak admistratorzy tegoż portalu decydują czy go przyznać czy też nie...