Jump to content
Search In
  • More options...
Find results that contain...
Find results in...

Jones

Weteran
  • Posts

    231
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Jones

  1. ok mysle ze wszystko na ten temat. z tego co pamietam to takie tematy byly zamykam watek
  2. no właśnie... zadałem sobie trud przejrzenia postów naszego delikwenta i jakoś nie znalazłem takiego tekstu jak piszesz jedyny tekst o czyjejś narodowości którego się dopuścił to: i w tym zdaniu jest pies pogrzebany bo takie zdanie w ustach fascynata Niemieckich formacji wzbudza bardzo negatywne skojarzenia. Ale ten, co najmniej niesmaczny żart, jak znam życie w zamierzeniu nie miał mieć takiego wydźwięku. Ten faszystowski kontekst nadaliście mu wy. Nie chce tu bronic za bardzo gościa bo za sam styl wypowiedzi i nadgorliwość sam bym go upomniał. Chciałbym tylko zauważyć że wzięcie tej sytuacji na spokojnie, zanalizowanie dokładnie jego wypowiedzi, ewentualne spokojne upomnienie na PW dało by więcej niż banowanie i wyzwanie go od faszystów. Ja starałbym się tak zareagować, mimo ze tez bywam w gorącej wodzie kąpany. Pamiętam wiele podobnych sytuacji na tym forum i zawsze trochę mnie mierziło w jaki sposób były one rozwiązywane, stąd moje marudzenie :) Zaznaczam że doskonale rozumiem też wasze podejście, po prostu się z nim nie do końca zgadzam. Pozostawiam to waszej ocenie, myślę że nie mam już więcej do dodania w tym temacie. Korzystając z okazji życzę wam Wesołego Zająca i świętego spokoju w święta :)
  3. domyśliłem się ze to nie wynika z jego działalności tutaj co nie zmienia faktu że reakcja tu obecnych była mocno przesadzona.
  4. dostałem zgłoszenie że trzeba zamodować ten wątek, wybaczcie że dopiero teraz ale bardzo rzadko już zaglądam na WMASG. Przebrnąłem przez ten wątek i uważam że wasza reakcja jest mocno nieadekwatna. Biorąc pod uwagę wiek delikwenta jego podejście do sprawy nie różni się specjalnie od większości przychodzących do naszej grupy młodych. Moim zdaniem zjebywanie go jest zbyt nerwową reakcją. Dużo więcej byście osiagneli spokojnie go uświadamiając. Istnieją na tym forum wątki dotyczące stylizacji historycznej do ASG. Chłopak dosyć szybko załapał różnicę miedzy reko a ASG co przy dobrym prowadzeniu za 2-3 lata zaowocowało by kolejnym rekonstuktorem. Nie chce tu paru osobom przypominać jak wyglądaliśmy kiedy zaczynaliśmy nasza zabawę z historią. Wielu takich nawiedzonych ludzi udało się skutecznie wychować. Bardzo niepokojące jest że chłopakowi wciśnięto wiele słów których nie powiedział, zarzucono mu propagowanie faszyzmu, opluwanie symboli i tak dalej. Bardzo wiele młodych osób ma problemy z pisownią i robienie z chłopaka faszysty z tego powodu jest co najmniej niesmaczne. Absolutnie nie na miejscu jest na forum dotyczącym ASG wyszydzanie kogoś za próbę stylizowania się, zwłaszcza że i temat wątku na to wskazuje, jak i chłopaka wypowiedzi, że ma świadomość że to co robi to tylko stylizacja. Nie wiem co chłopak robił w innych działach ale jego aktywność w tym dziale nie kwalifikuje go na bana, co najwyżej na małą uświadamiającą pogadankę na PW. Za to paru jego adwersarzy z chęcią bym kontrolnie zbanował żeby trochę ochłonęli i z dystansem i na chłodno przeanalizowali wypowiedzi swoje i osoby którą moim zdaniem niesłusznie oszkalowali.
  5. Co do ilości strat to źle mnie zrozumiałeś. Nie twierdziłem że nie było takich drastycznych założeń (w każdej książce o operacji Overlord to jest, trudno przegapić :D ), tylko że nie miały one wpływu na rozmieszczenie sprzętu na spadochroniarzach. Oczywiście musimy ustalić, czy rozmawiamy o armii w polu czy armii w garnizonie. Nie będę nigdy twierdził, że armia amerykańska miała luz sprzętowy w garnizonach - bo oni mieli strasznego hopla na punkcie musztry i zasad jeżeli byli w garnizonie - nawet jeżeli regulacji nie było (a jak piszesz jest manual gdzie są) to zakładałem, że dowódcy je sami tworzyli. Teraz rozumiem że nawet nie musieli. Oczywiście musisz zrozumieć że nie zgłębiałem tematu regulacji sprzętowych gdyż nas głównie interesuje wygląd w polu. A w polu jak pisałem panował freestyle w całej armii (poza armią Pattona) i jest to fakt solidnie udokumentowany. W przypadku desantów - jest również udokumentowany freestyle wśród piechoty lądującej na plażach (widać to na fotkach ) i to nawet przy 3-4 rzucie, a nawet po paru dniach. Może być mniej zauważalny ze względu na ilość sprzętu którym byli obładowani spadochroniarze w porównaniu z piechotą. Ot taka to była armia. Manual oczywiście przejrzę, zawsze się człowiek czegoś nowego nauczy :)
  6. Osobiście jestem "wesołym" rekonstruktorem, lubię się napić, pobawić, potańczyć... ale opisana wyżej sytuacja jest dla mnie nie do pomyślenia, to szczyt chamstwa. Każdy weteran zasługuje na szacunek, każdy z nich, nawet jeżeli walczył po "zlej" stronie (o ile nie był zbrodniarzem wojennym, ale tego nikt z nas nie może wiedzieć przy przypadkowym spotkaniu) zasługuje na respekt i minimum dobrego wychowania. To co rekonstruujemy to zaledwie cień ich przeżyć, ci ludzie powoli odchodzą.... Jedynym sposobem żeby takie zachowania się nie pojawiały to reagować na takie sytuacje, wychowywać, uświadamiać. Ale parę oszołomów nie może być powodem do rezygnowania z całej rekonstrukcji. Zresztą poziom zachowania w grupach rekonstrukcyjnych mocno się poprawił, wielu ludzi (wliczam w to siebie) zrozumiało że pewne zachowania po prostu nie przystoją rekonstruktorom.
  7. Zdjęcia ładne, widać ze mieli ciekawe pomysły na scenki (błagający Niemiec, dziewczyna dająca kwiaty), ale są tak absolutnie czyści, jak by dopiero co dostali mundury od krawca. Ale jest progress - jeden z żołnierzy ma ciemną smugę na policzku :D :P
  8. Foka co się chwalisz? :P
  9. No na m1 carbine to była nawet norma ze ładownice trzymali.
  10. Nie wiem jak w Niemieckiej, ale w Amerykańskiej armii już uczono, żeby palca na spuście nie było :P
  11. Generalnie z moich doświadczeń wynika ze magi najszybciej sie zmienia mając ładownice na lewej szelce, noszona na prawej przeszkadza przy strzelaniu. W tej chwili nie za bardzo mam czas wyszukiwać dla ciebie zdjęcia ale mogę cię zapewnić ze jest dużo fotek z tymi ładownicami, które zgadzają sie z przedstawieniami w Band of Brothers. Armia amerykańska była ogólnie dosyć swobodna w regulacjach mundurowych, a już w ogóle wychodząc "w pole" rozluźniali krawaty. Żołnierz mógł dopasowywać ekwipunek do własnych potrzeb, rozkładać wedle uznania, i nawet jeżeli były jakieś regulacje (na razie na takie nie natrafiłem, ale przyznam że akurat tego nie szukałem) to podczas wojny wszyscy mieli je gdzieś (no może poza Pattonem). Ta "deregulacja" dotyczyła nie tylko spadochroniarzy, mówienie że tylko oni mieli swobodę w noszeniu sprzętu bo zakładano 80% straty, to taki sam mit jak wsadzanie średniowiecznego rycerza na konia za pomocą dźwigu...
  12. Nasuwa mi sie sakramentalne: "Nie musisz sie w to bawić jak ci się nie podoba...", ale to chyba nie wyczerpuje tematu. Problem poziomu stylizacji to w sumie problem frekwencji. W historycznych scenariuszach duża ilość ludzi to podstawa, a zbyt wysoka poprzeczka niestety zaniża frekwencje, ergo zmniejsza zabawę. A nam chodzi właśnie bardziej o zabawę. Jakoś jako dzieci biegaliśmy ze zwykłymi patykami i było dobrze, a w strzelankach "historycznych" ASG chodzi właśnie o ruszenie wyobraźnią. Do rekonstrukcji mamy imprezy reko. Bo jeżeli już miałbym myśleć rekonstrukcyjnie, to dla mnie też bieganie z M4 razem w mundurze historycznym jest do bani. Ale jeżeli nie oglądają mnie widzowie, jeżeli tylko bawię sie w historię, to wystarczy mi wyobraźnia. Oczywiście im bardziej ktoś zastylizowany tym łatwiej sobie wyobrazić, ale w ferworze walki naprawdę niewiele trzeba bo i tak nie widać szczegółów tylko ogólne wrażenie przeciwnika. Taki poziom stylizacji został wypracowany metodą prób i błędów, nie przeszkadza staremu reenactorowi się dobrze bawić, a jednocześnie pozwala osobom świeżo zainteresowanym tematem, wziąć udział. Mnie bardzo cieszy że sporo osób zajęło się na poważnie reenactingiem dzięki naszym historykom. Jak dla mnie to co robisz to jest czepianie sie. Od czepiania sie historii są imprezy reko, naprawdę, wtedy z chęcią wysłucham twojej krytyki dotyczącej stroju, lub wchłonę wiedzę którą masz. Sam jestem dosyć krytyczny wobec reenactorów, bo sam kiedyś zrozumiałem ze nie można sobie odpuszczać. Ale to jest zupełnie innego typu zabawa, inne reguły. Oczywiście to tylko moje skromne zdanie, może się nie znam....
  13. http://www.apple.com/trailers/paramount_va...fiance/trailer/ Gratka dla miłośników partyzantów w Rosji.
  14. A owszem był :P A tak serio: Kałasza można używać na strzelankach historycznych jako stylizacji na Stg ale na rekonstrukcji WW2 Rosyjskiej to się lepiej z nim nie pokazywać, nawet zmodyfikowanym.
  15. Fotki naszej grupy znajdziecie na: http://www.paraglite.org
  16. Na Stg najłatwiej przerabia się mp5, co udowodnił swego czasu Borax. Ale zawsze możesz jeszcze odtwarzać rzeczywistość z 4 Pancernych a tam biegali z kałachami :P.
  17. Parę osób u nas już sie przymierza do tej konwersji, ale są jakieś jaja z kontaktowaniem się z nimi czy cuś. O szczegóły trzeba pytać Tajgi i Wysokista.
  18. M1928 HAVERSACK
  19. Moze zatej zrobie forpocztę dla "kaftana, chrisa, i sand"? W koncu tez jestem niezly menel ;) Ale przede wszystkim jestem jednym z organizatorów strzelań w Pomorskim, czesto współpracuję z Kretem i Foką. Z mojego doświadczenia organizacja takich sztabów ma sens i jest realna do przeprowadzenia, ale w troszeczke innej formie niż ty opisujesz. Przede wszystkim na stanowiska dowódcze potrzebni są sprawdzeni w dowodzeniu ludzie. Zapewniam cię ze są ludzie którzy lubią i umieją dowodzic wiekszymi grupami którzy z chęcią posiedzą w sztabie. Ale uważam że nawet na zlocie nie ma sensu odtwarzać szczebla batalionu (gdzie masz juz sztab) tylko wystarczy szczebel kompanii. Nie slyszalem o zolcie gdzie bylo by wiecej niz 150 osób na stronę (w Polsce). AKurat wielkość kompanii US :) Zatem nasz dowódca powinien się przemieszczać z kompanią, mieć radiotelegrafiste z radiem o wiekszym zasięgu, mapę w łapie, wyznaczonego zaufanego zastępce i 2-3 gońców/obstawę. I mamy gotową command grupe. Wszyscy mają guny w łapie, wszyscy sie tam troche postrzelają jak ich kto zaskoczy na tyłach. A jednocześnie dowodzą, nie pakując się bezposrednio pod ogień. Dalej dzielisz swoją kompanię na dwa lub trzy związki taktyczne - plutony którymi dowodzą twoi ludzie - którym mozesz zaufać wiesz ze bedą wykonywac rozkazy, ze beda ci komunikowac pozycje przeciwnika i swoje dzialania. Poniewaz przemieszczasz sie z kompania zatem caly czas masz ich mniejwiecej na oku. Dowódcy plutonów siedzą już bezposrednio w akcji. Dany pluton tworzą już poszczególne druzyny i teamy które powinny zachowywać swój styl dowodzenia i skład, mają swoich własnych dowódców (sierżantów) i rządzą sie po swojemu) Jedyne co muszą robić to słuchać swojego dowódcy plutonu i wykonywać przez niego wyznaczone zadania. Jezeli na zlocie są wolni strzelcy to dołączasz ich do zorganizowanych grup (oczywiscie za zgodą grupy), Wówczas charyzma dowódcy grupy i przykład kolegów z oddziału wykonujących rozkazy powinny wydatnie pomóc w zachowaniu dyscypliny przez takiego wolnego strzelca. W sumie, z mojego doświadczenia, ten system dowodzenia dziala w miare sprawnie. Oczywiscie są grupy bardziej i mniej karne, są problemy z lacznoscia (dlatego potrzebni są gońcy), panuje typowy wojenny chaos. Ale jakoś tam działa. Nawet na Bornym dowodzenie po stronie US bylo calkiem calkiem ale brakowalo wlasnie dowodcow plutonow - ogniwa posredniego miedzy glownodowodzacym a grupami. O dziwo ludzie się słuchali i wykonywali polecenia mimo ze sie kompletnie nie znali. Dowódcy plutonów powinni miec swobode w podejmowaniu doraznych decyzji taktycznych ale powinni glownodowodzacego o tym informowac i czekac na zgode. Dlatego koniecznie musza to byc zaufani ludzie. Caly szczebel dowodzacy powinien miec dostep do radia - przede wszystkim plutonowi, i sierzanci. Wówczas połowe informacji "scenariuszowych" bedzie sie przekazywac droga radiową i bedzie pewnosc ze kazda grupa ma szanse to uslyszeć. W samym trójmiescie na dzień dzisiejszy znajdziesz 7-10 osób które mają doświadczenie w takim dowodzeniu i mogą robić za plutonowych lub nawet za glownodowodzacych. Kwestia dogadania sie z nimi i umowienia sie i zaproszenia ich na dany zlot. Uważam że nie powinieneś sie specjalnie upierać przy systemie sztabowym a tym bardziej niedopuszczalne jest informowanie przez trupy. Sam prowadzilem jedno ze swoich pierwszych wiekszych strzelan (95 osób na strzelance) ze sztabu i dawalo to rade, udawalo sie zbierac informacje od zywych i z rozmów radiowych. Oczywiście był niezły chaos, moi gońcy gineli gdzieś po drodze, radia traciły zasięg ale wtedy sprawdzały się metody najprostrze - dowodzenie bezpośrednio na polu lub umawianie sie na atak na konkretną godzinę z wyznaczeniem trasy dotarcia na pozycje wyjsciowe.
  20. pluton - porucznik kompania - kapitan batalion - major regiment - pulkownik dywizja - general To oczywiscie jest schemat w bardzo duzym uproszczeniu. Poniewaz oficerowie liniowi (zwlaszcza porucznicy) gineli w zastraszajacym tempie czesto bylo to strasznie pomieszane.
  21. ups, rzeczywiscie polknalem batalion, 8O juz poprawiam, mea culpa :wink:
  22. moge sie jedynie wypowiadac co do amerykańskiej i tak jak zauważył Foka te liczby są zawsze bardzo płynne. Im większa był rodzaj formacji tym większe były różnice w liczebności na danym szczeblu dowodzenia. najlepiej zacząc zatem od najmniejszych jednostek. Standardem w piechocie US w czasie WW2 była drużyna strzelecka skłądająca się z 12 żołnierzy. Dowodzona przez jednego sierżanta, z kapralem jako zastępcą (obslugujacym bron przeciwczolgową).Dalej byl 3 osobowy "automatic rifle team" czyli strzelec BAR, z asystentem i amunicyjnym, i na koniec 7 strzelców w tym 2 zwiadowców. (u spadochroniarzy zespol rkmu uzywal M1919A4 .30 Cal- czasami zamiast rkmu uzywali bazooki, czasami oddzialy "zalatwialy" sobie na lewo drugiego BARa). Dla porównania "squad" w armii niemieckiej liczyl 9 osób ( po reformie w pozniejszych latach wojny) 3 druzyny (squad) tworzyly pluton. Do tego dochodzila "command group" czyli porucznik, "platoon sergeant" i "platoon guide" i dwóch gońców. Czyli 41 osób. Ale tu juz pojawiaja sie "dodatki" w postaci zespołów "ciezkich" dodawanych do plutonu zwykle 3 osobowych( moździerze i karabiny maszynowe) lub 2 osobowych (bazooka). (pluton niemiecki mial 33 osoby) Ale zakladajac ze nie bylo tego wzmocnienia to na szczeblu kompani mamy trzy plutony i "command group" która nie wiem dokladnie ile liczyla i zawsze jakies druzyny ciezkie. Wiem ze razem kompania US liczyla okolo 150 osób. potem mamy batalion liczący 3 kompanie i sztab okolo 500 osób. Dalej mamy pulk który skladal sie z trzech batalionów. i z racji roznego rodzaju formacji wsparcia mial juz około 2000-3000 osób Na dywizje skladało sie trzy pulki i...cala reszta (w koncowej fazie wojny cztery pułki - mam tu na mysli pulki stricte walczace). Bo juz na poziomie dywizji bylo od zarąbania dodatków. Artyleria, transport, sluzby pomocnicze. W normandii lądowało 6789 żolnierzy 101szej. W czasie ofensywy w Ardenach bylo ich 11.840, w "pustynnej burzy" 16,000 Obecnie Dywizja liczy 20000 osób!!!! Oczywiście samych żołnierzy których bezpośrednio zrzuca się do walki jest okolo 4000. Pokazuje jak mocno rozwinęły się służby pomocnicze od czasu drugiej wojny i w ostatnich latach. Moje wiadomości o współczesnym stanie moga być niedokłądne, specjalizuje się raczej w drugiej wojnie. Ale pokażą ci mniejwiecej rozklad sil w armi US.
  23. Taki plamiasty mundur się rzeczywiście pojawiał ale raczej jako eksperyment, wiem ze byl uzywany podczas ćwiczen w Anglii i tak jak mówil Kamil w którymś PUŁKU 82 dywizji (głowy nie dam). Trzeba by ten temat przekopać po źródłach a mi sie teraz nie chce :P Zasada jest w reenactingu taka że nie należy się kierować wyjątkami w wyglądzie ale wręcz odwrotnie - tym co było powszechne i na temat czego są wystarczająco obszerne źródła historyczne. [ Dodano: Czw Gru 01, 2005 5:55 pm ] Tu macie świetny przykład minimalnego wyglądu dla amerykańców Chłopaki nie mają nawet oporządzenia. Do zrobienia takiego wyglądu od biedy może posłużyć m65. Jedyny wydatek to hełm (80 zł), ale można sobie też załatwić jeep cap (popularne kiedyś w polsce czapki - kominiarki z daszkiem, kolor khaki). Buty - polskie opinacze. Na poprzednim Bastogne tak był zrobiony Chewie.
  24. Zapraszamy chętnych na kolejną strzelankę Historyczną w Gdańsku. szczegóły w temacie http://forum.wmasg.pl/viewtopic.php?t=1271...der=asc&start=0 Niestety nie możemy wam zapewnić noclegu i wyżywienia, ale za to damy wam naprawdę dużo emocji i klimatu. Wszelkie pytania kierujcie do mnie na priv.
  25. Zapraszam wszystkich zainteresowanych do przyjazdu do Gdańska na kolejne manewry z serii Airsoftu Historycznego. Tym razem, z okazji 60 rocznicy słynnej porażki Aliantów, bierzemy na warsztat operację Market Garden. szczegóły znajdziecie tu: http://forum.wmasg.pl/viewtopic.php?t=8331...892cb61a107311e Niestety jesteśmy wam w stanie zapewnić niewiele więcej poza miejscem na postawienie namiotu i kupą dobrej zabawy. Jezeli posiadacie duży samochód typu Van którym można przewozić ludzi to zabierzcie go ze sobą - przyda się bardzo do desantowania oddziałów. O wszelkie dodatkowe informacje, np. jak dojechać, piszcie na priva lub pytajcie w temacie który podałem. Pozdr Lt. Jones 1st Paraglite Regiment
×
×
  • Create New...