Bomba sterowana radiem:
Ze starego samochodzika sterowanego radiem zdejmujemy obudowę. Naszym oczom ukazuje się płytka drukowana, kable i silnik. Odcinamy kable od silnika. Na boku bierzemy małą żaróweczkę(o voltarzu powiedzmy 3V) zbijamy jej szkło(uważając przy tym, aby nie naruszyć wolframu, co jest bardzo trudne, ale da sie zrobić) Podczepiamy ją do kabli, od których przed chwilą odcieliśmy silnik. Wkładamy baterie na ich miejsce, czyli do komory; to samo czynimy dla pilota. Teraz po każdym naciśnięciu "strzałki do przodu/tyłu(lub na boki, zależnie do których kabli podczepimy żarówkę i w jaki sposób zbudowany jest samochodzik) wolfram w zbitej żarówce nagrzewa się. Gdy położymy go na np. siarce(ja odpalałem tak lonty od fajerwerków i działało) następuje zapłon->wybuch bomby. Należy to teraz klimatycznie opakować i podłączyć do odpowiedniego dla nas ładunku. Mój zapalnik ma zasięg ok. 50 metrów, wszystko zależy od klasy samochodzika. W scenariuszu będzie wypróbowane za tydzień, opiszę wtedy wrażenia.
pozdrawiam