Jadąc na Falkenhorsta zakładałem że trafię na średnio zorganizowaną strzelankę z elementami milsima...ale to co zastałem na miejscu to totalna porażka, dno i wstyd, bo ludzie z Niemiec czy Litwy musiały się łapać za głowę po przejechaniu X kilometrów. Jedynym pozytywem były ekipy, które poznaliśmy na miejscu, oraz sztab, który pomimo totalnego olania przez organizatora starał się napędzać jakoś tę farsę. Organizator ogólnie nie raczył nic zrobić, raz się pojawił w obozie Tangau, a potem ciągle "gdzieś" był. Leżało wszystko, od przygotowania "obozowiska", "rejestracje" po obietnice desantów z BTR czy helikoptera.
Może mówię to z perspektywy rozgoryczonego gracza, ale 180zł piechotą nie chodzi, a widywałem lepiej zorganizowane imprezy na Raszówce za 20zł(i był w tym ubezpieczenie, czego na Falkenhorscie nie uświadczyliśmy).
Tak wiec mam nadzieje że organizator się poczuje i odda nam te pieniądze, które zostały po opłaceniu tych wszystkich "atrakcji".
PS: Poza tym śmieszna rzecz, by TAKA impreza kończyła się 24 godziny przez oficjalnym zakończeniem (tak, skończyliśmy jakoś zabawę dzisiaj(28.03) około 15)
PS2: Wielkie podziękowania dla wszystkich w kompanii AXE. Zwłaszcza Paprika Corps, oraz najbardziej emocjonujący element imprezy, który musieliśmy zorganizować sobie sami. Mam nadzieje że filmik będzie epicki.