Ja ostatnio przerabiałem "Przetrwać belize" od gostka z gromu o ksywie Naval. Nawet byłem na spotkaniu z autorem w ksiegarni w wawie. Spoko koleś. Bardzo niepozorny i całkiem sympatycznie opowiadał o książce. Załapałem autografik i w podróży pociągiem do domu zabrałem się za czytanie. No i się dorwałem jak mucha do gówna i w dwa dni przeczytałem. Świetnym językiem pisana i bardzo lekko się czyta. Bardziej nastawiona na survival w dzungli niż na jakieś działanie bojowe, ale i te są. Dużo ciekawostek, śmiesznych rzeczy i czasem smutnych. Dla mnie świetna. Szkoda, że krótka. Pytałem navala czy może któryś z kolegów z Gromu nie planuje też napisać w przyszłości ksiązki ze swoimi wspomnieniami bo w tym roku mamy już dwie czyli 13 moich lat w grom i teraz belize od navala. Nie chciał zdradzić, czy jakis gromowiec się przymierza do pisania. Co pozwala przypuszczać, że kwestia czasu jak wyleci coś nowego. Może nastanie w Polsce moda wśród komandosów na spisywanie swoich wspomnień jak to robią w USA. Byłoby miło :)
Przy okazji 13 moich lat w Gromie też świetna książka. Sporo czytam i jak dla mnie najlepsza jaką w tym roku czytałem. Lepsza niż Komandos, Cel snajpera i Czerwony krąg. Te foczki to tylko potrafią pisać jacy to my zajebiści, twardzi i nieśmiertelni. Razi mnie to w tych książkach, ale i tak się miło czyta.
Peace.
Jezuu lata świetle mnie na tym forum nie było. Niezła teraz szata graficzna.Pozdro