Wczoraj podczas sprawdzania celności (a raczej jej braku) w kałachu, karabin nagle przestał strzelać. Myślałem, że to bateria się wyładowała (chociaż zwykle jak się wyładowuje to strzela coraz wolniej, a nie od razu przestaje), ale niestety, bateria była jeszcze w dobrym stanie.
Dzisiaj posprawdzałem sobie jeszcze replikę i zauważyłem, że przy wciśnięciu spustu, gdy jest włożona bateria, słychać takie cichutkie tyknięcie, jakby silnik dostawał prąd, jednak nie mógł nic zrobić, bo jest zablokowany. Dodatkowo, rozkręciłem trochę karabin, nie tykając żadnej śrubki gearbox'a, sprawdziłem przewody, bezpiecznik (wiem, że bez sensu skoro podobno prąd dochodzi do silnika). Tutaj jest moje pytanie: czy rozkręcać gb i spróbować coś zrobić, czy też odesłać na gwarancję? Ogólnie to lubię sobie czasem w jakichś mechanizmach pogrzebać, więc to dla mnie nie problem. Jest też bardzo duża szansa, że zepsuło się coś innego, ale nie jestem w stanie określić co, bo jestem na to za tępy.
@edit Dodam, że kable i bateria się grzeją.
Pozdrawiam
Ja.